Wywoływanie duchów – seans spirytystyczny.
Z roku na rok narasta problem pozostawionej bez opieki młodzieży. Znudzonej gotowej niemal na wszystko. Zdarza się tak, że za namową rówieśników, czy też pod wpływem filmu urządzają sobie seans wywoływania duchów. Od tak dla zabawy lub czystej ciekawości. Nie zdając sobie sprawy, jakie to zagrożenie na nich czyhają.
Cóż mają robić, gdy narkotyki nie smakują lub piwo reklamowane w telewizji i na każdej niemal większej imprezie organizowanej na powietrzu staje się normalną używką tak jak kawa. Z nudów przeglądają internet a tam okazuje się, że wywoływanie duchów jest proste i bezproblemowe.
-
Wywoływanie duchów w Internecie?
„…Moja córka wróciła z koloni odmieniona. Niby ta sama, ale jakaś inna. Mało jadła nie uśmiechała się wcale i przestała wychodzić z domu. Myślałam sobie, że może zaczęła brać narkotyki, lecz po długiej rozmowie, jaką przeprowadziłam okazało się, że wraz z koleżankami wywoływały duchy. Pokazała mi wydrukowaną kartkę papieru. Wywoływanie duchów ściągnęła z Internetu. Natychmiast spaliłam kartkę i wyłączyłam Internet. Nic nie pomogło. Nasze życie zamieniło się w koszmar. Przeżyłam czterdzieści lat i dopiero „przygoda” mojej córki otworzyła mi oczy. Wmawiają nam, że duchów nie ma i nie ma się, czego obawiać. Bzdura. Kłamstwa wyćwiczone przez lata. Człowiek żyje złudną nadzieją, że jego to nie spotka. A gdy to już się stanie nie ma z skąd otrzymać pomocy…”.
„…Podczas wywoływania duchów nic się nie wydarzyło relacjonowała całe zajście młoda dziewczyna. Nawet talerzyk się nie przesunął tylko później było jakoś dziwnie…”.
…”Wywoływanie duchów jest bardzo proste”…czytamy na innej stronie internetowej, która opisuje seans – wywoływanie duchów. „…Na talerzyku lub kawałku płaskiego drewna należy namalować strzałkę tak, aby w półmroku była ona dobrze widoczna. Stolik, przy którym będzie się odbywał seans spirytystyczny nie powinien mieć żadnych metalowych połączeń i powinien być okrągły…”.
Od razu widać, że osoba prowadząca taką stronę internetową nie ma doświadczenia z duchami. Stolik czy “tabliczka oui-ja”, którą pozwoliłem sobie zaprezentować jest najczęściej wymieniana jako podstawowy „rekwizyt” do wywoływania duchów. Jednak osobie, która ma wrodzone predyspozycje nie jest potrzebna by nawiązać kontakt z duchami. Śmieszne są również podawane sposoby zabezpieczające przed duchami, które mogą osobę wywołującą lub uczestników seansu opętać.
-
Wywoływanie duchów i – czosnek?
Cytat z innej strony internetowej -„…Obok stolika zapalamy świecę oraz ząbek czosnku nacięty na krzyż, który zapobiega przybyciu larw astralnych i innych niepożądanych gości. Do zabezpieczenia przed duchami czosnek jest nieodzowny?! …”
Po co czosnek w trakcie wywoływania duchów naprawdę nie wiem. Być może po to by cisnąć nim (lub spryskać sokiem z czosnku) w pojawiającego się ducha. Przepraszam za moje być może zgryźliwe uwagi, ale na larwy astralne i duchy złośliwe krzyż i czosnek nie zadziałają. To nie są wampiry (zresztą na nie czosnek również nie działa), lecz duchy, które przybywają, gdy się ich wezwie. Dlatego też duchy się nie wywołuje (to nie jest sztuczka z króliczkiem wyskakującym z cylindra) lecz przywołuje ponieważ są one wszędzie i czekają na sposobność aby do kogoś się przyczepić. Tak też i było z dziewczyną, która uczestniczyła w seansie wywoływania duchów. Najgorsze jest to, że na takich stronach namawiających do wywoływania duchów nic nie ma o zagrożeniach, jakie mogą się pojawić. Na innej stronie internetowej prowadzonej przez nastolatka czytamy:
„…Jeżeli pomimo ponawianych pytań talerzyk przestał wskazywać jakiekolwiek litery czy odpowiedzi, to znak, że seans wywoływania duchów się zakończył…”
Zakończył się? Dla kogo? Dla ducha czy dla uczestników, którzy tego dnia wywoływali duchy. Sygnały, jakie otrzymujemy od rodziców i samych uczestników sensu wywoływania duchów mówią jasno. W większości przypadków seans wywoływania duchów nie kończy się ani dla jednych jak i dla drugich.
Inna relacja uczestniczki seansu wywoływania duchów, który odbył się w domu jej przyjaciółki.
„…Nie mogłam znieść ciągłego napięcia i poczucia, że jestem wciąż obserwowana przez coś, czego nie mogłam zobaczyć. Czułam to i czasami słyszałam jak podąża za mną idąc po schodach do sypialni na piętrze. Wstawałam rano zmęczona po koszmarnej nieprzespanej nocy niezdolna do wykonania prostych domowych czynności…”
Oczywiście będąc gościem na seansie spirytystycznym lub sami go przeprowadzając nie musimy od razu być opętani przez ducha. Zresztą bardzo rzadko duch pragnie opętać osobę żyjącą a raczej w większości przypadków przebywa z taką osobą żywiąc się jej energią, co jest często mylone z atakiem wampira energetycznego. Tak samo uczestnictwo w seansie wywoływania duchów nie gwarantuje, że się go zobaczy lub porozmawia. Sam proces opętania przez ducha przebiega powoli, lecz systematycznie. Nagłe (czy natychmiastowe) wtargnięcie w ciało człowieka (i zawładnięcie nim) może być przejawem ataku demona czy szatana, a osoba opętana nie jest tego świadoma. Najczęściej jest tak, że to ich znajomi lub członkowie rodziny zauważają u osoby opętanej zmiany w psychice i zachowaniu, które jak dotąd nie występowały. Lecz zmiany nastroju czy zachowania mogą mieć inne podłoże niż obecność ducha lub jego ingerencja w nasze ciało. Zresztą opętanie demoniczne lub szatańskie jest równie kontrowersyjne jak wywoływanie duchów. Sposoby wywoływania duchów nie są tu istotne, lecz jaki jest cel takiej „zabawy”. Nie ma się, co dziwić, że kościół katolicki zabrania takich praktyk, ponieważ będąc na miejscu takiej duszy po śmierci z pewnością nie chcielibyśmy być wzywani niepotrzebnie. Bardzo często takiemu wywołanemu duchowi (z natury dobremu i spokojnemu), towarzyszą inne, które chcą skorzystać z tej okazji. Trudno je odwołać tym bardziej, gdy znajdą wśród uczestników seansu odpowiedniego dawcę energetycznego. Fakt pojawienia się ducha może świadczyć o tym, że ktoś z uczestników posiada umiejętności „mediumiczne”, o których nie musi wiedzieć. Dlatego też wywołując duchy pojawiają się one czasami a innym razem są głusi na wezwania uczestników seansu spirytystycznego. Mimo wszystko strach przed duchami potęguje tylko ludzką ciekawość, lecz dzięki materiałom ostrzegawczym publikowanym w internecie być może zmieni się podejście do ich samych jako dusze.
-
Duchy złośliwe.
Czasami duch pojawia się bez naszego zaangażowania w jego ukazanie się czyniąc przy tym niemałe zamieszanie. Otóż dusza, która nie chce odejść może przebywać na ziemi tylko, dlatego że nie chce się pogodzić z tym, że jej ciało jest już martwe. Nieumiejętne próby usunięcia ducha z naszej materialnej przestrzeni (ducha się nie usuwa, lecz odprowadza) mogą doprowadzić do tego, że stanie się on duchem złośliwym. Z praktyki wiemy że złośliwe duchy mogą być niebezpieczne.
W roku 2001 matka żony pana Zenka, (czyli teściowa) ciężko się rozchorowała. Dlatego też młodzi uradzili, że przygarną ją do swojego mieszkania. Zawsze to bliżej, gdy zajdzie potrzeba pomocy tłumaczyła córka swojej mamie. Po paru miesiąca jednak wraz z mężem żałowali swojej decyzji, ponieważ mama na stare lata posiadała jedną manię. Manię gotowania. Wspaniale powiedziałby ktoś, lecz nie o zwykłe gotowanie tutaj chodziło. Wspomniana wcześniej starsza kobieta gotowała i w dzień i w nocy, przez co młodzi ludzie staczali z matką nocne boje. W dzień również było niewesoło, ponieważ często znajdowali jedzenie pochowane w różnych zakamarkach. I tak ugotowaną zupę znajdowano zakonspirowaną w pralce lub kotlety w łóżku. Czasami dopiero fetor rozkładającego się mięsa naprowadzał ich na następną niespodziankę. Wyglądało to tak jakby kobieta bała się, że jej kiedyś jedzenia zabraknie. Po paru miesiącach okazało się, że teściowa jest chora na złośliwego raka żołądka i pozostało jej dwa miesiące życia. Niestety śmierć nie usłyszała wyroku lekarza i po dwóch tygodnia było już po wszystkim. Po śmierci matki młodzi ludzie jeszcze przez miesiąc mieszkanie doprowadzali do ładu. Po znalezieniu ostatniego schowanego zawiniątka stało się to, czego się niespodziewani. W nocy kuchnia ożyła. Słychać było jakby ktoś przyrządzał potrawy w kuchni a ciągły brzęk garnków doprowadzał ich do histerii. Poproszono o interwencję egzorcysty, ponieważ z dna na dzień było gorzej. Odkręcony kran w kuchni zalał mieszkanie lub w nocy zostały otwarte kurki z gazem. Egzorcysta jednoznacznie stwierdził, że w ich mieszkaniu wciąż przebywa duch matki. Po wykonaniu rytuału i okadzeniu mieszkania zapewnił, że będzie spokój. Dwa dni później było przyjęcie urodzinowe pana domu. Zaczęło się o szesnastej a zakończyło się piętnaście minut później jak to duch urządził sobie gotowanie w kuchni. Wszyscy słyszeli, że ktoś się po kuchni krząta wlewa wodę do garnka i ustawia na kuchence.
Gdy jednak weszli do kuchni nikogo nie było tylko gotująca się woda w czajniku i przypalający się tłuszcz na patelni. Jaką to siłą lub determinacją musiał duch kobiety dysponować zastanawiali się uciekając w popłochu. Tego już za wiele krzyczała rozgoryczona kobieta zamykając kuchnię na klucz. Okazało się, że dla ducha zamknięte drzwi to żadna przeszkoda i znowu w nocy było słychach krzątanie się po kuchni. Wezwano księdza, którego długo musieli namawiać na wizytę domową, ponieważ duchowny nigdy z duchami nie miał do czynienia.
Po wyświęceniu mieszkania i modlitwie było jeszcze gorzej. Gdy na drugi dzień pan Zenek wrócił z pracy zastał zdemolowaną kuchnię przez ducha, który aby to uczynić musiał użyć ogromnej siły. Agresja ducha musiała być wielka, ponieważ szafki wiszące niewidzialna siła roztrzaskała o podłogę a kafelki w kuchni były porozbijane w ten sposób jakby duch walił pięścią w ścianę. Sąsiedzi, którzy w tym czasie byli w bloku opowiadali jak z ich mieszkania dochodziło przeraźliwe wycie i łomot jakby ktoś “walił” młotem o ścianę.
Zdjęcia prezentowane w artykule „Wywoływanie duchów – seans spirytystyczny” są własnością www.antylicho.pl i zostały opublikowane za zgodą właściciela mieszkania. Kopiowanie ich oraz rozpowszechnianie (w całości lub części) będzie traktowane jako naruszenie praw autorskich.
Duchów nie musimy wywoływać, ponieważ można je zobaczyć w telewizji. Technika wykorzystująca przekaz telewizyjny do rejestrowania obrazu osób zmarłych nazywa się, transkomunikacją instrumentalną (TCI – Trans Communication Instrumental). Pierwszym, który skorzystał z tej możliwości był, Niemiec, Klaus Schroeiber. Dnia 30 września 1985 utrwalił zdjęcia duchów za pomocą kamery wideo skierowanej na obraz telewizora. Schroeiber nastawił kamerę (kamerę do rejestracji video) na monitor telewizora tak, że widział na nim pomnożony obraz swego telewizora, który ustawiony był na „pusty” kanał. Dzięki nagrywanym obrazom utrwalił pojawiające się na chwilę postacie osób zmarłych. Dzięki licznym doświadczeniom skontaktował się ze zmarłą córką Karen. Została ona jego pośrednikiem przy wszystkich doświadczeniach. Doradziła mu, że nie powinien filmować w kolorze, gdyż ludzie z tamtego świata mogą ukazywać się jedynie jako obraz czarno-biały. Schreiber trzymał kamerę w odległości 2 – 2,5 metra od monitora, nagrywając dużą ilość obrazów, która przypominała tunel. Ludzie z zaświatów ukazywali się jedynie przez chwilę, więc aby dokładnie zobaczyć, co się nagrało, trzeba było odtwarzać taśmę klatka po klatce. Oczywiście to tylko ciekawostka, bo komu chciałoby się przesiadywać przed ekranem telewizora i przeglądać później nagrany materiał klatka po klatce? Lecz otrzymane w ten sposób zdjęcia a czasami i głosy są naprawdę ciekawe.
-
Janusz Jasinski – członek zespołu Antylicho.