Strona główna » Miłość, Rozwój duchowy, Sekty, Wiersze, ezoteryka

Droga do światłości. 3 – własna droga

5 listopada 2009 brak komentarzy

Ostatni to już wiersz kończący dzieło. Tutaj następuje zakończenie, podsumowanie, ponieważ być może niektórzy z was zastanawiają się, po co? Wolałbym, dlaczego? Jaki był cel autora, który jak ten wędrowiec na drodze do światłości podróżował po zawiłych meandrach słów i wieloznaczności? Być może dzięki temu sam kreował się na jakiegoś mistrza, guru lub jeszcze coś innego. Otóż nic z tych rzeczy. Chciałem jedynie abyś otworzył oczy, bo wędrowców jest wielu. Wszyscy nimi jesteśmy.

Sięgając daleko w głąb naszej ludzkiej egzystencji, wartościowych skarbów pilnowali wyszkoleni wojownicy a mury z czasem stawały się wyższe i potężniejsze. Obecnym skarbem ludzkości jest wiedza, która powinna być dla każdego, który chce po nią sięgnąć i z niej skorzystać. Skarby narodów zamknięte za murami twierdź mentalnych z czasem stały się dostępne tylko dla osób wybranych lub grupy ludzi, którzy dzierżąc atrybuty władzy rozdzielali ją według własnej potrzeby lub sposobnej chwili. Dzięki temu niektóre pisma stały się świętymi a inne oprawione etykietą „magia” stały się nieprzyzwoitymi lub przeklętymi. Strażnicy drogi i wiedzy zarazem strzegą swych tajemnic od zawsze. Oni to bacznie przyglądają się wszystkim tym, którzy zbliżają się ku prawdzie na swej drodze. Wyjawienie tajemnicy byłoby okrutne, ponieważ system, który został stworzony z [woli człowieka] niczym olbrzym na glinianych nogach rozsypałby się w jednej chwili. Zwróć uwagę na to, że jeżeli następuje u ciebie przełom i zaczynasz rozumieć istotę wolności pojawia się ktoś, kto za każdą cenę chce ciebie z tej drogi zawrócić. Tak jak napisałem w pierwszym wierszu są strażnicy tej drogi, twojej osobowości, zrozumienia i poznania. Mówi się „jak uczeń jest gotowy pojawia się nauczyciel” lecz cóż jest to za nauczyciel który chce ciebie uczyć i dlaczego? To jest pytanie, które powinno się pojawić w momencie pojawienia się owego nauczyciela. Drugie równie istotne „czego on chce mnie nauczyć jak jestem już gotowy? Gdzie tutaj jest sens moi drodzy? Otóż nie ma żadnego, ponieważ jeżeli jesteś gotowy na to, aby poznać istotę „twojej drogi” prędzej czy później sam do niej dojdziesz. Dojdziesz do kresu swojej drogi jak zaczniesz myśleć sam, ponieważ nauczyciel, jakim jest życie nauczy ciebie tego dokładnie jak będziesz chciał tylko słuchać i otworzysz oczy. „Patrzycie a nie widzicie” dobre to słowa, które ukazują to, że widzimy tylko to, co inni chcą abyśmy zobaczyli. Rola mistrza, nauczyciela jest taka, aby przekazać uczniowi wiedzę, lecz i od ucznia brać lekcje i od niego się również uczyć. Dzięki temu to ty stajesz się mistrzem, ale czy on tobie pozwoli na to abyś był lepszy od niego. Uczeń może przewyższyć mistrza? Czy to się już zdarzyło na tym ziemskim padole drogi uczniu?

Mistrz bez mistrzów jest tylko zgliszczem.

Najczęściej człowiek kojarzy duchowość z jasnowidzeniem, podróżami astralnymi, uzdrawianiem, czyli najogólniej ezoteryką. Ezoteryka to również magia, czary, wróżenie, astrologia i wiele wiele innych. Patrząc na to z boku można dojść do wniosku, że ezoteryka to inna strona człowieczeństwa. Na tyle inna, że od wieków jest uważana albo za zabobonne wierzenia lub ludowe rytuały. Swoją drogą, jeżeli mowa jest o duchowości to zawsze uważałem, że jest ona związana raczej ze zrozumieniem drugiego człowieka, akceptacją i kreacją swojej osobowości. Praca nad samym sobą. Cała ta reszta to tylko narzędzia, którymi ludzie mogą posługiwać się lepiej lub gorzej. Kto ich ma tego nauczyć? Mistrz? Najlepszym nauczycielem jest życie, ponieważ stare i mądre powiedzenie „praktyka czyni mistrzem” jest jak najbardziej celne. Duchowość obecnie można przyrównać do wyścigu szczurów, ponieważ nie ma w tym wyścigu zrozumienia, lecz jedynie budowanie swojej wartości w oczach innych: Ja jestem najlepszy, więc inni są gorsi.

www.duchowe.pl

www.duchowe.pl

Doprawdy nie ma lepszych lub gorszych, lecz są tylko tacy, którzy wiedzą mniej od tego, co wie więcej, ale nikt przez to nie jest gorszy. Jest taki, jaki jest. Jest człowiekiem. Tylko, dlaczego wie mniej? Bo ten, co wie więcej nie chce przekazać (podzielić się) wiedzy temu, co wie mniej lub przekazuje tylko tyle, aby zawsze wiedział mniej od niego. Prawo konkurencji – tak jak już wspominałem w artykule „Świadomość człowieka” Niestety jest jeszcze gorzej niż, powyżej napisałem, ponieważ pobierając nauki od mistrza składa się przysięgę a ona zobowiązuje. To właśnie w tym momencie szanse ucznia maleją do minimum, ponieważ przyrzeczenie słowne uzależnia ucznia od mistrza. Będę ci posłuszny …..czy trzeba słów więcej abyś to zrozumiał. Przyrzeczenie to ofiara twojej duszy i więzy, które nigdy nie zostaną przerwane. Tak właśnie wychowuje się następne pokolenie strażników jednej i jedynej wiedzy. Odstępstwa od niej są nie do zniesienia, dlatego brak mediacji pomiędzy „uduchowionymi” prowadzi do wojen. Kto na tym korzysta? Nikt. Zamierzchłe i zmurszałe dogmaty przekazywane są z pokolenia na pokolenie zamykając drogę zamiast przemierzać ją wspólnie krok za krokiem i ramie przy ramieniu. To, co brane jest za magię, czary i inne różności uzyskiwano dzięki technice, z jakiej korzystano. Wystarczy poczytać stare teksy Wedy, Biblię i inne, które rzadko lub nigdy nie czytamy. Uwolnienie własne od strażników następuje wówczas, gdy sam przestaniesz być strażnikiem [tej drogi] Podążaj śmiało. Podążaj do celu. To, co innym dajesz, zawsze dajesz sobie. Zabierasz, zabiorą i tobie. Tak jak z plagiatami, które krążą po sieci. Przyjdzie czas a sam się o tym przekonasz. Miłości z dobroci nigdy nie pokonasz.

Droga do światłości. 3 – własna droga

Droga do światłości niczym autostrada.
Zaprasza i swe ramiona szeroko rozkłada.
Nie wiesz o tym, lecz na jedną nić się składa mistrz wie, lecz własne nauki wykłada.
Wszyscy tą nicią są połączeni i do jednego celu wyznaczeni.
Uczeń nie wie, wciąż się rozglądając i za swym mistrzem podążając
Wciąż rozgląda się niebożę. Jesteś mistrzem?
Czemu uczniowi nie pomożesz?

Czemu prawdy nie otworzysz ciągle o nią się też trwożysz?
Czyżby droga, jaką karzesz była wciąż tą samą drogą.
Jezusa i jego męki?
Przecież życie oddał, aby skończyć te udręki.

Jesteś mistrzem? Czemu prawdy nie wyjawisz?
Całe życie tylko krwawisz. Tam gdzie spojrzeć krew przelana.
Inni płaczą na kolanach wzywając mistrza swego pana.
Coraz większy gniew swój wznoszą.
Czyżbyś sprawdzał czy go zniosą?

Tam na drodze do duchowości miała być miłość bez ciemności.
Na jaką drogę mistrzu ich sprowadziłeś i swoje ręce z krwi umyłeś.
Mamiąc ich wszystkich obietnicą, choć związani jesteśmy jedną nicią.
Ona wiąże sobą wszystko zamknij oczy a zobaczysz, biedaczysko.
Ciemność przed oczami zobaczyłeś, taką ty sam drogę sobie wyznaczyłeś.
Stań i spójrz na swoją drogę, więcej tobie nie pomogę.

Tą drogą iść wcale nie musisz i słowa mistrza wnet odrzucisz.
Swoją drogę wybierając, dobrymi uczynkami wypełniając.
Droga jest [Światłością] i szeroka niczym autostrada
[Miłością] otula wędrowca i swe ramiona rozkłada.
Światło to miłość do bliźniego swego, zdrowego i kalekiego.

Jeżeli szatan ciebie kusi i demon za gardło dusi
Wspomnij wędrowcze uczynki swoje
Podążaj dalej jesteś we dwoje
Samotny na drodze nigdy nie jesteś
Choć towarzystwa już żadnego nie chcesz
[Pan z tobą] wędrowcze drogi on nigdy nie wskaże tobie fałszywej drogi.
Mirosław Mazur
1. Droga do światłości
2. Droga do światłości – Mistrz



© Redakcja Antylicho 05.11.2009. wszystkie prawa zastrzeżone

Tutaj możesz mieć swoją reklamę
firmy, produktów, usług. Dział reklamy




VN:F [1.8.3_1051]
Rating: 9.7/10 (12 votes cast)
Droga do światłości. 3 – własna droga9.71012

W tym wpisie wyłączono możliwość pozostawienia komentarza.