Wędrówka duszy
Każdego roku jest jeden dzień w którym to oddajemy należny szacunek osobie zmarłej, członkowi rodziny, bratu. Śpiesząc na miejsce pochówku lub też stojąc w korku aby zaparkować samochód przy cmentarzem niektórzy z nas zadają sobie pytanie. Czy rzeczywiście jest tak że po śmierci istnieje następne życie które w istocie życiem nie może być nazwane. To tu na tej ziemi lub też innych zamieszkałych światach dusza odziana w ciało odbywa swoją podróż której zakończeniem jest śmierć po to aby odbyć następną podróż poprzez następne wcielenia. Lecz czy jest tak w istocie? Możemy się tylko domyślać lub też czerpiąc z morza informacji dostarczanych nam przez osoby które tylko na chwilę były pozbawione życia nakreślić obraz świata który znajduje się po tamtej stronie. Lecz nie tylko od nich.
Oczywiście można lekceważyć istnienie duszy i najczęściej tak też jest niemniej jednak mimo materialnego podejścia do świata coraz częściej zauważamy że oprócz ciała posiadamy coś jeszcze. To coś co jest cząstką nas samych niemniej jednak jako zimny obserwator naszego ziemskiego bytowania nie ingeruje w nasze życie czy też poczynania. Charakteryzuje się wiecznym istnieniem – jest „substancją świadomą” lecz odmienną od myśli ponieważ myśl jest osadzona w czasie i podlega ciągłym zmianom tym samym istnieje jako produkt materii. Nadal wiemy bardzo mało o rzeczywistości w której egzystujemy i gdybyśmy mieli wziąć pod uwagę Chrześcijanką ideę piekła i nieba okaże się że jeszcze bardziej sprawa się komplikuje. Czytając moje grafomańskie wywody ktoś może się zdenerwować i nabrać pewności że ten oto autor jest nawiedzony i rzucić cierpkie słowa w moim kierunku. Niemniej jednak nie chcę podważać istniejących „idei” które istnieją od samego początku. Tylko początku czego? to jest moje pytanie które zadaję zawsze gdy dochodzi do konfrontacji słownej (bo przecież nie duchowej). Moim skromnym zdaniem idea piekła i nieba raczej gmatwa całą sprawę ponieważ wydaje się konstrukcją wymyśloną a ona to nie poddaje się próbie czasu i świadectw osób które powróciły do życia po śmierci klinicznej czyli NDE (Near Death Experience) Piekło i niebo jako konstrukcja nagrody lub też kary pozwoliła na uruchomienie potężnej machiny mogącej kontrolować nasze poczynania lecz nie zapewnia nam tego, że właśnie w niebie się znajdziemy. Oczywiście nie piszę tego po to aby kogokolwiek pozbawić jego własnej wiary bo wiara to Rzecz Święta. Powie nam to prawie każdy ale to właśnie tutaj jest odpowiedź na niektóre pytania. Słowa potoczne odzwierciedlają istotę zagadnienia (gdy nad tym zastanowimy się przez chwilę) i jeśli wyżmiemy pod uwagą że jest to „rzecz” jasne się staje dlaczego jest to domena naszych myśli. Niestety jest to jeszcze bardziej złożony proces ponieważ wierzyć nie oznacza samej wiary. Musi tutaj jeszcze zaistnieć przekonanie, pewność aby ta rzecz nabrała materialnego znaczenia. Mówiąc inaczej „stała się” bo inaczej zamiast przejść po wodzie jedna noga będzie się w niej zapadała. Być może jest to mało zrozumiałe ale mam nadzieję że odpowiedzi będziemy mogli się doszukać gdy naprawią Zderzacz Hadronów.
- Wędrówka duszy – kontrowersje
Niestety wędrówka duszy jest całkowicie sprzeczna z Pismem Świętym i tradycją Kościoła. Mimo to że jesteśmy nauczani od dziecka że dusza ludzka jest nieśmiertelna jej wędrówka poprzez następne wcielania nie mieści się w ramach utartej nauki być może dlatego że czekający nas sąd ostateczny ma definitywnie osądzić nasze czyny. Tłem tej nauki to idea oczyszczenia się z winy, sprawiedliwości — wynagrodzenia za nasze cierpienia lub też wymierzona kara za uczynki które dokonaliśmy za życia. Jest to trochę dziwne zważywszy na fakt iż ci sami którzy są przeciwni reinkarnacji twierdzą że „cały szereg żywotów ziemskich nie wystarczy, by człowiek oczyścił siebie i osiągnął swe przeznaczenie” Jest to bardzo dziwne, ponieważ jeśli już przyjmiemy że człowiek poprzez inne żywota nie może się oczyścić z grzechu to znaczy to że oprócz jednego obecnego życia były lub też są jeszcze inne. Lecz mimo innych wcieleń nie możemy się pozbyć grzechu gdy już wcześniej ktoś „nabroił” a obecne nie daje nam szansy na oczyszczenie się z niego. Przyznam konstrukcja iście Szatańska nie dającego żadnego wyboru i mało tego wprowadza pewien niepokój bo z skąd możemy wiedzieć że wcześniej nie popełniliśmy jakiegoś przewinienia które to ciągnie się za nami do czasów obecnych. Pismo Święte stwierdza jednoznacznie „…Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd…” (Hbr 9,27). Sadzę jednak (jednak źle napisałem, ponieważ jeśli sądzę to znaczy że będę osądzony więc jednak zastąpię to słowem – myślę) – myślę jednak że zaprzeczanie istnienia następnych wcieleń jednej duszy spowodowane jest tym że może ona naprawić swoje błędy czy też popełniony grzech. Dzięki temu można domniemać że wartości moralne jednostki mogą zostać zatarte mniemając słusznie czy też nie że w innym wcieleniu naprawimy swoje czyny a tym samym unikniemy kary. Kara za nasze uczynki w tym momencie jest najważniejsza najbardziej uwypuklona. Dlaczego? Tego to sam nie wiem, ponieważ gdyby przyjąć możliwość naprawienia swoich błędów a tym samym doczekania się nagrody nasze życie nabrało by innego sensu. Po zapoznaniu się z ogromem relacji dotyczących śmierci klinicznej i informacji (które również spisałem własnoręcznie od osób które taką śmierć przeżyły) nie natrafiłem ani razu na to aby po tamtej stronie odbywała sie jakakolwiek selekcja na dobrych i złych. Mało tego w relacjach osób które przeżyły śmierć kliniczną którzy byli wychowani w poczuciu nagrody i kary można było usłyszeć zdziwienie gdy mówili o jakimś członku rodziny (który wcześniej zmarł) a uważany był za osobą złą czy też występną witał rozmówcę otoczony światłem. Oczywiście można by przytoczyć wypowiedzi lekarzy, profesorów którzy twierdzą że wizje przebywania poza ciałem lub też spotkań ze zmarłymi na progu „tunelu” to projekcja niedotlenionego mózgu. Oczywiście że można tak powiedzieć ponieważ faktem jest że nie ma materialnych dowodów na to aby stwierdzić jednoznacznie że dana osoba dosięgnęła próg „raju” lecz czy w naszym umyśle jest zakodowana tylko wizja krainy szczęśliwości? A gdyby nawet tak było to może obecne życie to…. też jest jakaś wizja pomysłowego „informatyka” Któż to wie? Gdzie są relacje osób które powróciły z piekła? Czyżby relacje osób które przeżyły NDE były relacjami wybrańców którzy po śmierci mieli dołączyć do innych. Tutaj musimy zatrzymać się na chwile ponieważ coś mi tutaj nie pasuje. Wiemy przecież że los jednostki zwanej człowiekiem jest nieznany (prawda? – tak nam mówią) dlatego też nie można z góry przewidzieć czy osoba powracająca (bo jeszcze nie nadszedł jej czas) z pewnością tam trafi. Dlaczego? Otóż jesteśmy tylko ludźmi i możemy popełnić grzech a tym samym już tam nie trafić. Mało tego. Wizje podróży do krainy wiecznej szczęśliwości przeżywają podczas NDE również osoby które już takie ciężkie przewinienia zwane grzechem popełnili.
Obecnie dzięki szerokiemu strumieniowi informacji który zapewnia nam internet można porównać przeżycia poza ciałem w trakcie relaksu zwanego OOBE (Out of Body Experience) z relacjami osób które przeżyły NDE. Okazuje się że relacje są podobne a nawet w niektórych przypadkach takie same dlatego też być może mowa jest tutaj o tych samych przeżyciach pobytu w zaświatach. Oczywiście z naukowego punktu widzenia nie są to dowody na istnienie życia po śmierci choć ci ostatni już nie są aż tacy stanowczy pod ciężarem pojawiających się wciąż nowych relacji. Uznano że trzeba coś z tym zrobić dlatego też obecnie wszystkie relacje osób które przeżyły śmierć kliniczną są skrzętnie zapisywane. Dzięki nim można było się pokusić o to aby nakreślić świat do którego jako materia nie mamy dostępu.
Relacje otrzymywane poprzez OOBE jak i NDE wskazują na to że po śmierci fizycznego ciała następuje kontakt z przewodnikiem którego to rola polega na przeprowadzeniu nas jako duszy do wyższego poziomu. Przewodnik ma nas oswoić z tym że już nie jesteśmy materialni – nie żyjemy ale jesteśmy. Niemniej jednak czas pojawienia się przewodnika nie jest jednoznacznie określony i czasami nie jest on natychmiastowy. To co jest bardzo istotne to fakt że jeśli człowiek jest przygotowywany do śmierci, oczekuje jej, przewodnik pojawia się zaraz po śmierci lub też jest przy nim w trakcie aktu umierania gotowy udzielić pierwszej pomocy ponieważ jesteśmy tak przyzwyczajeni do materialnej powłoki że nie rozumiemy stanu w jakim się znaleźliśmy. Gorzej jest gdy śmierć przychodzi nagle, urywa się gdy ulegniemy wypadkowi lub też nastąpi ona w innych dramatycznych chwilach. Okazuje się że jest bardzo trudno nam oswoić się ze swoją śmiercią. Najczęściej jest tak że nie zdajemy sobie sprawy z tego że nie żyjemy. Oczywiście możemy sobie również darować wizje śmierci jako osobnika z kosą na ramieniu. Wspomniany wcześniej wyższy poziom naszego jestestwa po śmierci jest etapem przejściowym naznaczonym naszymi ziemskimi przyzwyczajeniami. Z jednej strony już nie fizyczny świat lecz jeszcze ograniczony poprzez nasze przyzwyczajenia poruszania się w fizycznym świecie. To co najważniejsze aby przejść do następnego etapu wędrówki musimy zrozumieć że wizje te w których przebywamy na tym etapie są naszą projekcją i niczym więcej. To właśnie od tych dusz przebywających w tym właśnie miejscu otrzymujemy informacje poprzez sen, nagrania na taśmie magnetofonowej czy też wizje. To tutaj pojawiają się informacje o istnieniu drugiej ziemi i ludzi którzy ją zamieszkują lecz oni to jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego że nie są już ludźmi. Ich świat jest jeszcze taki jak go zapamiętali. Gdy one to pozbędą się swoich przyzwyczajeń bodąc gotowym na przejście do innego etapu swojej podróży kontakt się urywa ponieważ zdają sobie sprawę z tego że bez sensu jest utrzymywać kontakt z materią która obecnie nie jest potrzebna. Dlatego też pisałem już wcześniej że wywoływanie duchów czy też jakikolwiek kontakt z osobami będącymi po tamtej stronie może być przeszkodą do przejścia ich do następnego etapu. Utrwalamy im jeszcze bardziej ich ziemską przynależność. Będąc oczyszczonym ze swoich przyzwyczajeń i zdając sobie sprawę że jest to tylko iluzja nagle ci co są po tamtej stronie zdają sobie sprawę z faktu że wszyscy jesteśmy jednością. Wszystko to co znajduje się wokoło stanowi jedność przepełnioną wszechobecną miłością. Być może ktoś powie że jest to „Czyściec” w którym to odbywa się oczyszczenie z ziemskich przewinień czy też zbrodni. Okazuje się jednak że tak nie jest a etap przejściowy służy tylko po to abyśmy pozbyli się tego co jest związane z naszymi myślami i materią. Jesteśmy jak napompowany balon który nie może wznieść się wyżej ponieważ mamy przytroczony balast który musimy odrzucić. Tak jak wcześniej pisałem kontakt się urywa dlatego też nie ma odpowiedzi na to co dalej się dzieje. Biorąc pod uwagę podróże poza ciałem OOBE dochodzimy do wniosku że tych poziomów jest więcej. Twierdzi się że jest ich 6 lub nawet 7 a znany nam wszystkim Robert Monroe’a wskazuje że jest ich aż 9. Dzięki nauce (nabywaniu doświadczenia) awansujemy lecz nikt nas do tego nie zmusza. Sami wybieramy, lecz wszechobecne dobro jakie tam emanuje „wywołuje” chęć aby nie tylko być jak najbliżej „źródła” lecz być w nim zanurzonym. Można by powiedzieć że nasze doświadczenie odbywa się po to aby nie być jak najbliżej tego źródła ale po to aby do niego dotrzeć i stać się jednością ponieważ to z stamtąd pochodzimy. Jesteśmy JEGO cząstką. Przecież tak jest napisane w Świętych Księgach. Wrócimy do źródła gdy sami będziemy tacy jak to „źródło” Tak też odbywa się nasza wędrówka która nigdy nie ma końca ponieważ śmierć nie jest początkiem drogi lecz jej kontynuacją.
Robert Allan Monroe (ur. 30 października 1915, zm. 17 marca 1995) mieszkał w Wirginii, był biznesmenem, posiadaczem własnej stacji radiowej. Był racjonalistą, jednakże to co go spotkało w 1958 roku zmieniło jego pogląd na świat. W 1958 doświadczył swoich pierwszych podróży „poza ciałem”. Strach, który na początku odczuwał z biegiem czasu przerodził się w ciekawość, która popchnęła go do dalszych eksploracji tego odmiennego świata – Wikipedia, wolna encyklopedia.
Ps. Artykuł napisałem zaraz po przyjściu z cmentarza. Rozejrzałem się w koło, długo się zastanawiając. Czy ktoś jeszcze pamięta jakie to jest święto? i dla kogo wznosimy swoje modlitwy? . Mirosław Mazur Zobacz inny artykuł o podobnej tematyce „Duchy i dusze – lęk przed nieznanym”
n