Klątwa na posesji

Autor Agata Bednarska, 09/09/2008 04:11

W roku 1995 pani Barbara swojej córce przepisała posesję (odziedziczoną po swojej matce Teresie) mieszczącą się na niewielkim wzniesieniu. Na posesji rosło parę drzew oraz znajdowały się fundamenty domu, którego nigdy nie dokończono. Z rodzinnych opowieści można by było wywnioskować, iż posesja została przeklęta. Klątwa została rzucona przez sąsiada w 1939 roku a powodem przekleństwa była – zazdrość.

Pani Teresa rozpoczęła budowę domu dla swojej nowo narodzonej córki Barbary w 1937 roku. Córka Barbara „chowała” się dobrze i była grzecznym dzieckiem, dlatego też pani Teresa posiadając rozległą posesję postanowiła kawałek przeznaczyć właśnie dla niej. Wszystko szło zgodnie z planem i gdy wylano fundamenty jak to było kiedyś w zwyczaju pozostawiono je na rok, aby dobrze się związały i osiadły w gruncie.

klątwa na posesji

Przy okazji należy nadmienić, iż obecnie nikt tego nie praktykuje z braku czasu, dlatego też później powstają rysy na ścianach lub inne problemy wywołane przez „osiadanie” budynku. Czasami za taki stan rzeczy obarcza się działanie złych mocy takich jak klątwa lub urok (z takimi przypadkami również się spotkaliśmy) lub posądza się o ingerencję duchów. Na wiosnę rozpoczęto budowę pietra, lecz tutaj zaczyna się cały problem. Okazało się, że sąsiadowi dom będzie przeszkadzał, ponieważ będzie zasłaniał widok na jego pola. Mimo ciągłych kłótni z sąsiadem i gróźb słownych budowę kontynuowano do czasu, gdy mąż pani Barbary został ciężko pobity przez sąsiada, który złamał mu „drągiem” nogę na budowie. Sprawa trafiła do sądu a sąsiad za kratki, lecz od tej pory pasmo nieszczęść, które nawiedziły rodzinę nie pozwoliły na kontynuowanie budowy na posesji. Po trzech latach mąż pani Teresy w następstwie choroby zmarł a później jak wiemy druga wojna światowa przesłoniła całkowicie możliwości prowadzenia dalszych prac. Sąsiedzi zostali rozstrzelani przez esesmanów a ich miejsce zajęli przesiedleńcy. W roku 1970 córka Barbara zgromadziwszy odpowiednie środki postanowiła rozebrać zmurszałe cegły i postawić dom od samego początku. Gdy przystąpiono do budowy zaczęły się problemy ze swoim mężem. Jak dotąd spokojny i zrównoważony przeistoczył się z dnia na dzień w tyrana i despotę mocno popijając alkohol z kolegami. Jego agresja skupiła się nie tylko na żonie, lecz i na budującym się domu. Wypędzał majstrów jednego po drugim aż w końcu w trakcie kłótni z jednym z nich spadł ze schodów konsekwencją, czego była złamana ręka i parę żeber. Niestety jedno z nich przebiło płuco i po pół roku pochowano go w rodzinnym grobie. Po okolicy rozniosła się wieść, iż na posesji ciąży klątwa, którą to rzucił wspomniany wcześniej sąsiad. O sprzedaży posesji nie było mowy, ponieważ okrzyknięta złą sławą siłą rzeczy sprzedać się nie chciała nawet, gdy zainteresowani jej kupnem przyjeżdżali z innej gminy. Pani Barbara zrezygnowała z posesji, gdy ponownie wyszła za mąż za mężczyznę, który posiadał swoje własne (m-2). W 1995 pani Barbara przekazując posesję wnuczce uważała (jak się okazało słusznie), iż dziewczyna nowoczesna, która nie wierzy w zabobony poradzi sobie z tym problemem. Zanim wnuczka Kasia przy wparciu finansowym matki zaczęła stawiać dom na posesji poprosiła proboszcza, aby ja poświęcił i odprawił stosowne modlitwy, aby przepędzić domniemane zło. Postanowiła również, że nie ma, co kontynuować budowy na starych fundamentach, bo jak sama mówiła „nie wiadomo, jakie licho tam siedzi”, lecz w innym odpowiedniejszym miejscu. Wylano fundamenty i… znów zaczęły się problemy. Chłopak, który był zakochany w Kasi mimo swoich oświadczyn odkochał się bardzo szybko. Po prostu pewnego dnia poinformował wszystkich, że do żeniaczki mu nie „śpieszno” i przepadł jak kamfora. Mimo wszystko ambicja Kasi nie pozwoliła zakończyć budowy, która co tu dużo mówić szła niemrawo. Zaczęła, więc wydzwaniać do różnych specjalistów, aby przepędzić licho, które się na posesji zagnieździło. Mimo to w ciągu dwóch lat budowy wciąż stało tylko jedno piętro domu (tak jak w poprzedniej budowie prowadzonej przez matkę) bez dachu i okien. Nikt już na tej budowie nie chciał pracować, ponieważ w trakcie prac budowlanych wciąż powstawały usterki, których naprawa zabierała więcej czasu niż sama budowa.

odpowiedź antylicho

Gdy na prośbę właścicielki przybyliśmy na miejsce i wysłuchaliśmy całej opowieści wiedzieliśmy już, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić to wykluczyć niektóre negatywne wpływy, które mogły „wywoływać” problemy, lecz z opisywaną sytuacją nie mogły być związane. Dlatego też już na samym początku wykluczyliśmy słowną klątwę pokoleniową, która to po zastosowaniu niektórych środków zaradczych użytych przez osoby zajmujące się tym problemem powinny ją zlikwidować lub osłabić. Tak też się nie stało, dlatego też z pewnością była inna przyczyna występowania opisywanych wydarzeń. Z pewnością też nie mieliśmy do czynienia z klątwą rzuconą przez wynajętą osobę, ponieważ nie mogła ona skupić siły klątwy na córkach, których dotyczyły opisywane wydarzenia. To, co się im przydarzyło było konsekwencją próby budowy domu, dlatego też występowały wypadki lub inne wydarzenia a ich siła nie była skierowana na życie córek, gdy budowa domu nie była kontynuowana. Przeprowadzone badanie energetyczne matki i córki wykluczyło działanie klątwy, dlatego też nasze poszukiwania skupiliśmy na posesji Okazało się, że mieliśmy rację i żadna klątwa posesji nie wchodzi w grę. Badając posesję zlokalizowaliśmy zakopane w trzech miejscach „fetysze” które najprawdopodobniej zostały przygotowane przez osobę zajmującą się czarami tak zwaną „szeptuchę” Pani Kasia popełniła jeszcze jeden błąd który na szczęście dało się naprawić. Zostały wylane nowe fundamenty, lecz w obrębie działania wspomnianych „fetyszy” a co gorsza po rozebrani starego domu (raczej jego zgliszcza) materiał został wykorzystany do budowy nowego. Dlatego też wydarzenia zaklęte w zakopanych przedmiotach odtworzyły ponownie swoją treść. Można by wzruszając ramionami i stwierdzić, iż używanie czarów i odpowiednio spreparowanych „fetyszy” to relikt przeszłości. Otóż tak nie jest. Obecnie używa się bardziej wyrafinowanych środków do czynienia zła. Od czasu do czasu odwiedzamy rodziny, gdy u nich występuje klątwa pokoleniowa, lecz najczęściej można by powiedzieć, że mamy do czynienia z zawiścią rodzinną przekazywaną przez pokolenia.





Komentarze zostały wyłączone.

Panorama Theme by Themocracy