Dusza, która nie chce odejść

Autor admin, 01/01/2008 04:30

Człowiek, z jednej strony stanowi jedność psychofizyczną, z drugiej zaś strony, w tradycjach wielu kultur, można spotkać się ze stwierdzeniem (do którego się przychylamy), iż na jedność tę składają się fizyczne ciało, oraz niewidzialna i pewnym sensie nieśmiertelna dusza. W tradycji tej śmierć ciała nie oznacza końca życia duszy. Po opuszczeniu ciała (śmierć fizyczna), powinna ona odejść do świata duchowego, gdzie jest jej miejsce. Niemniej nie zawsze wypełnia ona tę powinność. Może być wiele przyczyn tego stanu rzeczy, lecz najważniejszą wydaje się nam być jej nieświadomość wynikająca z nieznajomości praw życia duchowego.

Wiele dusz wydaje się nie zdawać sobie sprawy z faktu śmierci ciała. Najczęściej zdarza się to ofiarom nagłych wypadków, które nie mogą uwierzyć w to, co im się przytrafiło. Człowiek, który długo i ciężko chorował jest zwykle przygotowany na śmierć i spodziewa się, że nadejdzie ona prędzej czy później. Gdy jest na to przygotowany dusza opuszczając ciało podąża za duchowym przewodnikiem. W relacjach ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną powtarza się fakt podążania w tunelu za głosem lub światłem. Gdy człowiek pogodzi się ze śmiercią, która musi nadejść, lub przygotuje się go do ostatniej drogi podąża z ufnością do celu swojej wędrówki. Proszę jednak spojrzeć na ludzi umierających w szpitalach lub domach, gdy chory zamknięty jest na klucz w pokoju gdzie czeka na swoja śmierć. Niby umieranie jest takie samo, lecz rozgoryczenie faktem, że oto człowiek, który „harował” całe życie teraz został opuszczony przez rodzinę i bliskich jako niepotrzebny odpadek ludzki. Doświadczenie takiej sytuacji może spowodować, iż dusza nie zechce odejść. Życie po śmierci różni się tym, że dusza nie posiada fizycznego ciała, lecz to, co pozostaje jej po życiu w nim to świadomość. Dlatego też dusza, która nie chce zrozumieć faktu, że umarła może chcieć powrócić do swojego domu i robić to, co zwykle czyniła, przez przypadek wprowadzając w stan lęku domowników. Oczywiście nie rozmawiamy tutaj o duchach, które z premedytacja bawię się nami strasząc nas lub czyniąc inne szkody. Jako ludzie boimy się śmierci, ponieważ w strachu tym jesteśmy wychowywani. Gdybyśmy tylko wierzyli w to, co mówi religia strach przed śmiercią byłby jeszcze większy. Jest wiele odłamów chrześcijaństwa, a każdy z nich twierdzi, co innego o życiu po śmierci. I tak jedni twierdzą, że dusza jest nieśmiertelna, a inni zaprzeczają istnienie tego faktu. Jeszcze inni głoszą, że po śmierci dusza będzie spała przez wieki, aż zatrąbią trąby anielskie na sąd ostateczny. Wtedy to zmartwychwstaniemy i dowiemy się, czy zasłużyliśmy na życie wieczne lub zostaniemy wtrąceni do piekła. Celem każdej z tych szkół nauczania jest utwierdzenie człowieka w lęku przed doświadczeniem stanu fizycznej śmierci.
Obawy przed śmiercią towarzyszą nam praktycznie od chwili uzyskania świadomości. Od dziecka nauczani jesteśmy, że człowiek jest grzeszny i niedoskonały. Dlatego też każdy, kto przyznaje się do praktykowania dowolnej formy wiary chrześcijańskiej (lecz nie tylko) miewa wątpliwości, czy swoim życiem zasłuży na niebo. Z takich powodów dusza może bać się wędrówki w zaświaty, może lękać się oczekującego ją sądu. Czy ktoś chciałby smażyć się w ogniu piekielnym? Dlatego też dusza może nie chcieć odejść i pozostaje na ziemi. Jeszcze większego leku doświadczamy, jeśli uznamy za prawdziwe biblijne twierdzenie, iż na zbawienie mogą liczyć wybrańcy w liczbie 144.000 tysięcy. Odejmując tą sumę od liczby mieszkańców świata żyjących w poprzednich wiekach jak i teraz doznamy szoku. Zadać możemy też sobie pytanie o to, jaki los czeka pozostałych. Czy będzie to stan wiecznego potępienia? Wiecznej kary? Czy czeka nas piekło?
Antylicho.





Komentarze zostały wyłączone.

Panorama Theme by Themocracy