Strona główna » Rozwój duchowy, Sekty, Społeczeństwo, ezoteryka

Duchowa Tomania

25 października 2009 brak komentarzy

Ostatnio Mirek zadał mi dziwne pytanie, choć raczej nie tak… to raczej to pytanie wywołało u mnie zdziwienie i zaskoczenie. Wiedziony wrodzoną ciekawością świata, pogrzebałem, więc tu i ówdzie w poszukiwaniu zrozumienia, w czym rzecz. Sprawa okazała się nader łatwa, zważywszy na fakt, że w swoim życiu nie raz zdarzyło mi się wylądować na manowcach rozwoju duchowego, kiedy… no właśnie to pytanie stało się nie tylko inspiracją do napisania tego teksu, ale także, jak to już bywa u mnie, poprzez właśnie teksty okazją do podsumowania i zamknięcia takiej czy innej kwestii na swej drodze.

Habemus Guru

guru_i_uczniowie

Co jakiś czas z balkonu internetowej Świątyni Duchowości, wygłaszane ustami Prefekta Kamery Rozwoju Duchowego i Oświecenia, dobiega jakże znamienne „Habemus Guru”. Oto na drodze do swego oświecenia świat poznaje imię – często jakże egzotyczne – nowego guru, mistrza, nauczyciela, przywódcy, pasterza, przewodnika. Oświecony Posłaniec Boży w swym pełnym miłości przesłaniu do świata adeptów ogłasza cel swego przybycia. Boskie przesłanie pełne oświeconej miłości wypełnione jest wizją drogi do dobra i szczęścia nie tylko ogólnego, ale także poszczególnych jednostek. Charyzmatyczny guru, magnetycznym urokiem swego świętego, nieomylnego dogmatu jedynej słusznej drogi – swojej drogi, mami serca wiernej rzeszy adeptów spragnionych łatwej drogi na skróty.

Spotkałem kiedyś na swej drodze człowieka. Był jak mistrz. Pewny siebie, urokliwy i biegły w tym, co robił, niczym sprzedawca artefaktów. Odezwał się do mnie tymi oto słowy: „Jeżeli poświęci mi Pan kilka minut, to powiem panu jak” … a rzecz oczywiście tyczyła się pieniędzy, a konkretnie sposobu na to, by mieć ich więcej. Wówczas dwie rzeczy zwróciły moją uwagę. Z racji tego, że jestem językowcem, to oczywiście użycie trybu warunkowego. Osobiście nie przepadam za ludźmi, którzy w rozmowach ze mną używają trybu warunkowego, tym bardziej, jeśli owe warunki są mało jasne i klarowne, czyli krótko mówiąc brak jasnych reguł gry. Ale nie to było najważniejsze w tym wszystkim. Moją szczególną uwagę zwróciła forma czasownika „poświęcić”. Pamiętam, że pomyślałem sobie wówczas, że jeżeli on teraz chce bym poświęcił mu kilka minut, to czego będzie chciał za jakiś czas? Jakich poświęceń albo wyrzeczeń? W zamian, za co? Dokąd mnie to zaprowadzi? Droga, która na pierwszy rzut oka wyglądała na zachęcającą i interesującą, w obliczu takich pytań, nagle straciła swój urok. Lekko się uśmiechając i patrząc prosto w oczy temu człowiekowi zapytałem: „Czy naprawdę sądzi Pan, że to, co ma mi do powiedzenia jest cenniejsze niż kilka minut mojego życia i jest w istocie tym czego pragnę?” Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nagle prysł cały czar, urok i pewność tego człowieka. Odwrócił się na pięcie i odszedł bez słowa.

Cóż… Matka wie najlepiej jakiego by chciała mieć zięcia. Co na to córka? A czy to takie ważne?

Duchowe bukkake

Są jak sprzedawcy artefaktów. Mądrzy, oświeceni wizją swej jedynej, słusznej drogi, którą świat winien kroczyć by osiągnąć szczęście i zbawienie. Nie słuchają, bo to ich należy słuchać. Nie pytają, bo to ich należy pytać, gdyż wiedzą wszystko. W nieomylności dogmatu swej drogi dają światu „oświecenie instant”. Eliksir boskiego placebo czyniącego światłe cuda w mgnieniu oka. Żyjemy w szybkich pędzących czasach. Nie ma czasu na zastanawianie się. Nie ma czasu na refleksję. Nie ma czasu na zajrzenie w głąb siebie. Wszystko jest dostępne dziś od ręki i natychmiast. Więc dlaczegóż by nie duchowość i oświecenie? Szkoła, kurs, papier, certyfikat, boskie namaszczenie dotykające sedna człowieczeństwa i już można stać się nauczycielem, mistrzem i kontynuatorem jedynej słusznej drogi jaką jest miłość do walki z… czy to ważne? Zawsze znajdzie się ktoś lub coś.
Zdarzyło się kiedyś na mej drodze, że w wyniku splotu różnych nie najprzyjemniejszych, a czasami nawet bardzo trudnych i ciężkich okoliczności znalazłem się jakby poza nawiasem życia. Niemalże odcięty od niego, od tego, co określa się mianem cywilizowanego świata i jego zdobyczy ot takich choćby jak internet czy dobra, wartościowa książka, z konieczności skazany na pustelnię, spędzałem mnóstwo czasu wałęsając się po lesie i górach. Zresztą była to wówczas moja jedyna rozrywka, a owo zawieszenie trwało prawie rok. Kiedy wróciłem, powróciłem także do tego, czego tam nie miałem. Któregoś dnia szukając czegoś ciekawego do poczytania na temat rozwoju duchowego spojrzałem na regał z książkami. Było tego sporo z zakresu rozwoju osobistego, duchowego, a jeszcze więcej tekstów i artykułów na twardym dysku. Zadałem sobie wówczas pytanie: „Gdym miał znaleźć się na bezludnej wyspie, to którą z tych książek zabrałbym ze sobą?” Więc wyjąłem je wszystkie i przekładając jedne na lewo, inne na prawo dokonywałem wstępnej selekcji. Potem wziąłem te po prawej i znów zacząłem je przekładać zastanawiając się, którą wybrać, tę jedną jedyną. I znów to samo, trzecie podejście, ta sama procedura… ale zaczynałem wątpić. Zbyt wiele tego odkładałem, co chciałbym zabrać i nadal nie wiedziałem, którą. Więc powiedziałem do siebie w pewnym momencie: „skup się RoB i pomyśl jaką jedną książkę z tych wszystkich byś zabrał na bezludną wyspę?” I to było jak eureka! Zamiast zastanawiać się nad „którą” nagle zapytałem siebie o „jaką” i odpowiedź pojawiła się natychmiast: „tę napisaną z miłością pełną ciepła i zrozumienia”. Nie musiałem dalej szukać… natychmiast wiedziałem, która to jest…

Można dostać latarkę, ale za baterię trzeba słono zapłacić i długo na nią czekać… a cóż jest warta latarka bez baterii?

Duchowa Tomania

Oto z balkonu Internetowej Bazyliki Duchowości przemawia ex cathedra sam wielki Guru-Mistrz. Jego orędzie do narodu adeptów wypełnione jest słowami miłości do walki ze złem i niegodziwościami wyrządzonymi przez tych, którzy zboczyli z jedynej słusznej drogi. Wielkie słowa grzmią swą potęgą nadchodzącej nawałnicy w uszach i umysłach maluczkich, niezdolnych i niegodnych pojąć tej światłości. Boski Posłaniec nieomylny w dogmacie jedynej słusznej drogi – swej drogi ukazuje oblicze świętej prawdy, którą świat winien z wdzięcznością przyjąć z jego łaskawych rąk. Oto nadeszła godzina ostatecznej próby. Kto nie jest z Guru jest przeciwko niemu. Potępionym będzie i za życia i w następnych wcieleniach karmicznych. Światłość Mistrza prowadzi duchowe bojówki, które przemierzają szlaki w poszukiwaniu tych, którzy zboczyli z jedynej słusznej drogi, by pod osłoną nicka i lipnego adresu mailowego spuścić łomot niegodziwcom. Upragnione zwycięstwo otwiera bramy do cywilizacji miłości dla dobra ogółu i jednostki.

Kiedy nad głowami zamiast gwiaździstego nieba, łopocą gwiaździste sztandary z wizerunkiem guru, to w sercach zamiast miłości rodzi się pragnienie wojny. Oto upragniona droga do celu – jedyna i słuszna, przy tym jakże łatwa i szybka, mamiąca obietnicą wielkiego zwycięstwa. Patrząc na to wszystko z boku, okiem obserwatora…, słuchając argumentów stron, można sobie zadać pytanie: jak to możliwe, że dobro walczy z dobrem? Jak to możliwe, że miłość walczy z miłością? A może tak naprawdę to nie jest żadne dobro, ani żadna miłość? Jeśli nie to w takim razie co?
Błogosławieni, którzy zboczyli z jedynej, słusznej i prawdziwej drogi, albowiem im dane będzie podążać swoją własną drogą.

Quo vadis Domine

Kiedy cichnie szczęk broni i oręża, gdy opada bitewny kurz na polu walki, kiedy milkną śpiewy zwycięzców i płacz pokonanych, wówczas oczom jednych i drugich ukazuje się krajobraz po bitwie. To coś co łączy jednych i drugich, zwycięzców i pokonanych. To ich energetyczna i wibracyjna przestrzeń, wspólna dla wszystkich, bezkresna, bowiem jest w niej miejsce dla każdego, wspaniała, bowiem każdy może i ma prawo do kreowania w niej swojego życia. Metafizyczny, rajski ogród zamienił się w krajobraz po bitwie: zburzona altana, połamane drzewa, zdeptane kwiaty, rozjechany i zniszczony trawnik. Czy tak to miało wyglądać? Czy tego oczekiwali zwycięzcy? Czy tego spodziewali się pokonani? Czy to rzeczywiście dobro i miłość budują krajobraz po bitwie?
W artykule pt. [Kreacja życia] Mirek opisuje niezwykłą historię pewnej pary, która szukała odpowiedniego domu do kupna. To niezwykle interesujące studium przypadku, bowiem wskazuje ono na istotę kreacji. Co dzieje się kiedy jedyna słuszna wizja jest wcielana w życie? Kiedy nie bierze się pod uwagę innych w tej wizji, zaczyna im się narzucać swoją wolę. Pół biedy gdy kończy się to impasem i zablokowaniem przepływu energii. Bywa też gorzej, kiedy wizja zaczyna uruchamiać ideologiczny program walki, tym samym budząc opór i bunt u tych, którym chce się ją narzucić siłą. To także kwestia wolności, gdzie zamiast narzucania dogmatu jest rozmowa i dialog w atmosferze zrozumienia i szacunku, po to, aby odnaleźć te elementy i aspekty, które łączą. To daje szansę i początek na kreowanie i budowanie wspólnej przestrzeni energetycznej i wibracyjnej, w której jej twórcy i kreatorzy czują się dobrze. W jakimś sensie ta wspólna przestrzeń symbolizowana jest przez metafizyczny ogród stając się miejscem radosnej i twórczej, wspólnej zabawy dla jego kreatorów. Idea metafizycznego ogrodu jako przestrzeni energetycznej i wibracyjnej, będącej twórczym efektem kreacji jej uczestników obejmuje swym zasięgiem nie tylko przestrzeń fizyczną taką jak dom, mieszkanie, miejsce pracy, czy określone terytorium geograficzne. To także, a może nawet jeszcze bardziej przestrzeń w jakiej spotyka się coraz więcej osób – nieograniczona i niezwykła przestrzeń internetowa, w której jest miejsce dla każdego. To także idea zawarta w artykule pt. [Metafizyka Antylicho] – idea, pragnienie miejsca spotkań i swobodnych rozmów o tym, co łączy; czasami nawet trudnych, o tym co boli, ale w atmosferze wzajemnego szacunku i zrozumienia. Idea miejsca budowanego i aranżowanego przez tych, którzy je tworzą: autorów i czytelników. To wreszcie idea ogrodu cieszącego pięknem kwiatów i roślin, dającego spokój wytchnienie, ale także inspirację do budowania swoich własnych ogrodów.

Pamiętajcie o ogrodach

kolce_i_guru

Poczciwy Pan Voltaire – obwołany przez potomnych ojcem ateizmu – mawiał, że każdy powinien uprawiać swój własny ogródek. Co też ma swój sens metafizyczny, mówiący o tym by zajmować się uprawianiem swojego własnego ogródka energetycznego, wibracyjnego. Ogrodnik, który uprawia swój ogród i dba o niego, czyni zeń swoistego rodzaju Aranjuez Duszy: LA FUENTE DE CRISTAL (krystaliczne źródło), EL FUEGO DE L`AMOR (ogień miłości), EN TU CORAZÓN (w Twoim sercu); tym samym sprawiając, że staje się on przejawem twórczego aspektu Duszy nieustannie inspirowanego miłością. Bywa też, że zazdrosny czy zawistny sąsiad krzywym okiem spogląda na cudze ogrody. To skrytykuje źle skoszony jego zdaniem trawnik, to pokręci z dezaprobatą głową na widok kwiatów, które nie są w jego guście, to ponarzeka na drzewa i krzewy w ogrodzie, bo albo za wysokie, albo za niskie. A w ogóle to najlepsze byłyby takie jakie on wymyśli. Bywa, że zazdrosny czy zawistny sąsiad, pod osłoną nocy i ciemności zakrada się do ogrodu, by poczynić w nim szkody i spustoszenie. Gdy pojawia się ogrodnik dostrzega podeptane rabaty z kwiatami, połamane krzewy i gałęzie. Bywa, że ogrodnikowi jest czasami przykro lub źle z powodu zachowania sąsiada. Ale dobry ogrodnik nigdy nie traci wiary i nadziei, bowiem zna i rozumie swój ogród i swoją w nim rolę. Wie, że trawa nie martwi się tym, że zostanie skoszona, bowiem i tak odrośnie. Więc przegania szybko złe myśli i smutek z twarzy i ochoczo, pełen zapału, radości i entuzjazmu zaczyna kolejny dzień w kreowaniu swojego ogrodu. A co na to zazdrosny i zawistny sąsiad? Cóż… kiedy sąsiad zajmuje się cudzym ogrodem, któż w tym czasie uprawia jego własny ogródek?

Artykuł opracował robRoB
© “Rob” 25.10.2009. wszystkie prawa zastrzeżone


Porady zamieszczone w portalu Ezoterycznym Antylicho nie są objęte żadną opłatą, dlatego jeżeli skorzystasz doceń starania portalu. Pomóż innym wykazując się swoją świadomością i wspólnotą międzyludzka. Wspieramy Fundację Polsat, która ratuje zdrowie i życie dzieci, które bez jej pomocy nie mają szans na wyzdrowienie. Możesz im pomóc – wyślij SMS o treści POMOC pod numer 7531. Koszt jednego połączenia wynosi 6,10 zł z Vat. Od 18 lat. Oczywiście twoja pomoc nie jest obowiązkowa jednak, powinieneś mieć świadomość, że pomagając innym pomagasz również i sobie. Oczywiście dziękujemy również wszystkim Nie ezoterykom którzy w różny sposób starają się przeszkodzić nam w działalności. Mamy nadzieję, że otrzymacie to, na co samo sobie zapracowaliście oraz sprawdzi się „Prawo Przyciągania” które sami reklamujecie.


VN:F [1.8.3_1051]
Rating: 10.0/10 (13 votes cast)
Duchowa Tomania10.01013

W tym wpisie wyłączono możliwość pozostawienia komentarza.